Skończyłam. Dziś. Echo flower zajmuje pół podłogi w mieszkaniu i blokuje się. Paczka z brakującym motkiem i drutami niestety dotarła we wtorek, a że listonosz był o nietypowej dla niego porze, to miałam ją na drugi dzień po odstaniu gigantycznej kolejki na poczcie. Wiadomo, marzec to miesiąc na składanie PITów. Włóczka zdecydowanie się przydała. Mąż nazwał pęczki (nuppy) bobulami, gdyż ostatnio oglądaliśmy film 2Młode wina. Uwielbiam pierwszą część filmu, a druga jest naprawdę niezła jak na kontynuację. W każdym bądź razie bobule wcinają włóczkę na potęgę!
Nie sądziłam, że chusta będzie tak wielka! Nic dziwnego, że robiłam ją i robiłam. Stąd tytuł posta. Ostatni rządek, zamykający, zajął mi 1 godz i 20 min. Czekam teraz aż chusta wyschnie i ładnie ją zapakuję. Nie wiem kiedy pokażę skończony szal, bo chciałabym, żeby najpierw obejrzała go moja Mama, dla której go zrobiłam.
I finished. Today. Echo flower need a large surface to be blocked. I think it's a half of my flat. Package with yarn and needles came on Tuesday in the strange hour so I have to go to post office and get it on Wednesday. Yarn was really needed because nupps are eating it in just a blink of eye. My husband called nupps bobule ( it's a word to call grapes in Czech). We've watched a 2Bobule recently. It's a really nice Czech movie about a winery.
I didn't think that the shawl will be so big! And it's not surprising that I was knitting it and knitting. The last row took me 1h and 20 min to bind off. Now I'm waiting till it's dry and I'm going to pack it nicely. I don't know when I show you this shawl because I want my Mom to see it first in the whole glory. It's for her. So just a couple of sneak peaks!
Chusta Echo flower to pierwszy z serii projektów do skończenia w tym roku w ramach akcji Binding off 2011. Zaczęłam chustę we wrześniu, więc spełnia kryteria zaczętych i długo czekających na skończenie robótek.
Echo flower shawl is the first project finished according to Binding off 2011 action. I started knitting this shawl in September so I think it's was a good time to finish it finally.
Dziękuję wszystkim za doping! Dziergałam dopóki nie zabrakło mi wełny w środę w zeszłym tygodniu, a że dostałam maila od sklepu, że paczka będzie wysłana w następny poniedziałek, no cóż...morale spadły.
Thank you everyone for encouraging words! I was knitting till my yarn ended on Wednesday last week. I also get a mail from the shop that yarn will be send on next Monday, so well...my moral went down.
Na osłodę upiekłam wczoraj ciasto marchewkowe. Dla mnie idealne! To trzeci przepis, który wypróbowałam. Do tej pory najlepszy. Z wierzchu posmarowane serkiem Philadelphia (tu w wersji light, bo zwykłego nie było) i obłożone ananasem dla dekoracji. Ale uprzedzam, blog nie zamieni się w kulinarny! Inko, dziękuję za linka! Od kiedy zjadłam ciasto marchewkowe w jednej z kawiarni, szukałam podobnego przepisu. Jeśli ktoś z Was zna jeszcze jakiś fajny przepis na marchewkowe, to dajcie mi znać! Póki co jestem fanką przepisu Marty Gessler.
I baked a carrot cake yesterday. That's the third recipe I've tried. I think it's the best and for me perfect! I covered a cake with Philadelphia light and pineapples. But I warn you! This blog is not transforming into a culinary one! Since I ate a carrot cake in one of Warsaw's coffee house I was looking for similar recipe. If you know a good one just let me know! Carrot cake isn’t as popular here as in English countries.
Jutro wybieram się na Szarotkowo. Do tej pory nie miałam okazji i nie wiem w sumie co się tam będzie działo...





