2010-08-24

Więcej Eltona!

Sesja wieczorna, asystował Pan Pies. Elton powstał z ok.200 g prawie czarnej Sonaty. Wzór jest świetny, polecam! Włóczka leżała kilka lat zanim się za nią wzięłam. Na początku miała być szydełkową chustą z motywami florystycznymi. Do czerni też nie pałam miłością obecnie, ale taki kardigan przydaje się. Jest niezobowiązujący w charakterze. Z lenistwa nie chciało mi się go prać ręcznie po zrobieniu, ale chyba nie wyszło mu to na złe. Pralka na delikatnym programie. Wełny nie odważyłabym się tak potraktować.
Zrobiłam sweterek na drutach 2,5 mm. Sama nie wiem jak robić ściślej. Tak się przy drutach relaksuję, że zawsze muszę zmniejszać ich numer względem podanego we wzorze. Natomiast Sonata do mnie nie przemawia. Jakaś taka, hmm, kosmata? Rozdwaja się w trakcie roboty. Eltona zaczęłam nosić zanim przyszyłam 12 rewelacyjnie dobranych pod względem koloru guziczków- są również "prawie" czarne. Po guziczki udałam się aż do Bociana w Galerii Mokotów. Była to wyprawa z przygodami, ale dzięki takim przygodom lepiej poznaję miasto, w którym mieszkam.
Rękawy wydłużyłam, robione na okrągło trochę się skręcają, ale to wcale nie przeszkadza. Pominęłam element warkoczowy przy mankietach i na dole- nie podobał mi się. Sweterek, jak pisałam wcześniej, służy mi wyśmienicie. Chciałabym zrobić sobie jeszcze jeden taki w przyszłości z jakiegoś szlachetniejszego materiału. Wracając do guzików- duża ilość wygląda bardzo fajnie, niestety trzeba się pilnować, żeby ich krzywo nie zapiąć! Zdarza mi się to notorycznie.
Mój dzielny asystent pomagał mi ustawić ostrość, uczestniczył również spontanicznie w sesji jako model. Gdy Męża nie ma w domu trzeba sobie radzić inaczej. A ja zażyczę sobie kiedyś od Świętego Mikołaja samowyzwalacz.

2010-08-21

Elton

Tydzień po urlopie, a ja nadal nie przestawiłam się na "miejskie" życie. Spędziłam cudowne dwa tygodnie w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą.
Na wyjazd zabrałam ze sobą ukończony sweterek Elton. Dzielnie mi służy, ale nigdy jak go noszę nie mam aparatu po ręka. Z wyjątkiem tego zdjęcia. W tle początki pracy ekipy z Węgier, która znajduje się na jednym z filarów przy rondzie Sedlaczka. Powstała tam bardzo ciekawa galeria street artu, najciekawsza w Warszawie!
Elton powstał dopiero za trzecim nabraniem oczek. Dopiero po tym jak Sonata, której kłębek miałam w torebce podczas koncertu Eltona Johna, wyschła. Podczas koncertu lało bite trzy godziny! Przemókł i parasol, o butach nie wspominając, ale wrażenia...Niesamowite!
Szczegóły dot. sweterka w następnym poście, zauważyłam, że już muszę lecieć! Na warsztaty z Anią Redlin! Dziś fuzja z tango:)